W nocy 3 maja zadzwonił do swojej byłej życiowej partnerki, Urszuli Dudziak. Powiedział: „Jak się obudzę, zadzwonię do ciebie”. Nie obudził się. Zażył śmiertelną dawkę barbituranów, a aby być pewnym efektu, dodatkowo założył na głowę torbę foliową. Tak znalazła go ówczesna żona, Kiki. W pożegnalnych słowach napisał: „Kładę się teraz do snu, na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością”.
Pochodził z Łodzi, a że jego ojciec był Żydem, całą wojnę spędził ukrywając się na wsi w rodzinie katolickiej. Właśnie wtedy ojciec zmienił jego nazwisko z Lewinkopf na Kosiński z fikcyjnym świadectwem chrztu. Zresztą ten okres wielu krytyków porównywało później z jego najsłynniejszą książką „Malowany ptak”, w której dopatrywano się elementów biograficznych.
- On się chwilami po prostu zapadał, jakby przestawał istnieć. To był moment albo dzień. Był wtedy bardzo smutny, w głębokiej depresji. Gdy pytałam, co się dzieje, mówił, że nie wie. Może nie chciał powiedzieć. A ja cały czas czułam lodowaty wiatr. Bo on myślał o tym. Myślał, że tak skończy – wspomina Urszula Dudziak.
Oprócz wspomnianego „Malowanego ptaka”, Kosiński jest autorem powieści „Kroki”, „Pasja”, „Gra”, czy „Wystarczy być”, na podstawie której nakręcono film z Peterem Sellersem w roli głównej. Zagrał także epizod w filmie „Reds” Warrena Betty'ego. Istnieje także plan nakręcenia filmu o samym Kosińskim. Scenariusz napisał Janusz Głowacki, a roboczy tytuł obrazu to „J.K.”
Artykuł o pisarzu:
http://zyciegwiazd.onet.pl/1548284,1,jerzy_kosinski_czlowiek_more_than_life,artykul.html